Kiedy Bóg odwrócił wzrok… - Irmina Kosmala

Warosia, miasto-widmo, Cypr 2026
Tego lata wybór padł na wyspę leżącą na styku Europy i Azji, zanurzoną w błękicie Morza Śródziemnego. Już po wyjściu z samolotu na lotnisku w Pafos uderzyła mnie ściana gorącego powietrza niosącego zapach rozgrzanej ziemi, soli i ziół. W drodze do hotelu obserwowałam krajobraz pełen palm, gajów oliwnych i wapiennych skał. Od razu rzuciła się wszystkim turystom w oczy pozostałość po brytyjskim panowaniu, które przez blisko sto lat odciskało swoje piętno na życiu mieszkańców – autobus poruszał się bowiem lewą stroną jezdni. Niby drobny szczegół, a jednak przypomina, jak silnie obyczaje uzurpatora potrafią wrosnąć w cudzą przestrzeń.
Cypr jest wyspą niezwykłą. Według greckiego mitu z morskiej piany narodziła się tutaj Afrodyta, bogini miłości i piękna. Współczesny Cypr nosi jednak na sobie bliznę, która od ponad pół wieku nie chce się zagoić. Od 1974 roku pozostaje podzielony na dwie części. Południe tworzy uznawana na arenie międzynarodowej Republika Cypryjska, zamieszkana głównie przez Greków cypryjskich. Północ znajduje się pod kontrolą Turków cypryjskich i funkcjonuje jako Turecka Republika Cypru Północnego, uznawana jedynie przez Turcję. Granica przecina miasta, wspomnienia i ludzkie życiorysy. W wielu rodzinach pozostaje raną przekazywaną z pokolenia na pokolenie.
Na co dzień jednak łatwo o tym zapomnieć. Wypoczywający na południu turyści chłoną błękit morza, zachwycają się antycznymi zabytkami, spacerują promenadami i kosztują cypryjskiego wina. Słońce skutecznie zagłusza historię. Dopiero jedna z wycieczek sprawia, że ten idylliczny obraz zaczyna pękać.
Warosia.
Samo brzmienie tej nazwy jest spokojne, niemal melodyjne. Tymczasem kryje ona jedną z największych tragedii współczesnej Europy. Jeszcze przed 1974 rokiem była symbolem luksusu i nowoczesności. Nazywano ją „Copacabaną Morza Śródziemnego”. Tysiące turystów przyjeżdżały tu z całego świata. Wzdłuż złotych plaż wyrastały eleganckie hotele, apartamentowce, kina, teatry, restauracje i sklepy. To właśnie tutaj biło turystyczne serce Cypru. Od taksówkarza dowiaduję się, że Warosia generowała ponad połowę dochodów wyspy z turystyki. Miasto rozwijało się z rozmachem, jakby nic nie mogło zatrzymać jego pomyślnej przyszłości.
Usłyszeć wołanie Wołynia – Teresa Tomsia
Wszystko co ujrzałem nie pozwala milczeć
Mariusz Olbromski, Róża i kamień
Długo nie byłam w stanie usłyszeć wołania Wołynia.
Podróż na Kresy wzięłam za koniec, a nie początek pieśni,
nie zaczyn tego, co tętni w mych źródłach – dym, młyn
spopielony, opuszczone pola i pasieki, dwór zapadający się
w niepamięć babci, niebyt powietrza, które pozostało
w płucach uciekających przed ukrzyżowaniem –
w nocnych łkaniach matki.
Próbuję o tym pisać, chociażby boleśnie, aby pojąć
dzieje i pragnąc zrozumieć. Żeby moi przodkowie
przyjęli mnie, godną, w te same urny z ziemią, którą
przed półwiekiem zmuszeni byli porzucić – jak mój
młody ojciec: dziedzic wydziedziczonych, cichy
kolekcjoner map, idei, mitów i nadziei.
Na krzemienieckim bruku w Dialogu Dwóch Kultur
wśród historyków sztuki, bardów, profesorów,
zjawił się pies przybłęda, szara ukraińska bieda –
przystanął, jakby nasłuchiwał, bacznie nam się
przyglądał – liznąwszy wierzch moje dłoni
zniknął za płotem ogrodu z przeszłości.
I my też oswajamy zagubione miejsca,
które nas przygarniają w dworku Słowackiego –
wiodą w przestrzeń poza granie wieków
i naszą tu teraz niepewną obecność.
Krzemieniec, 4 września 2013 roku
Ponad obojętność. Urbanowicz w metaforze
„Trwaj pośród nas jak najpełniej artysto nienasycony – / każdym serdecznym gestem maluj poemat życia, / kreskę stawiaj najszczerszą – czerń tła wybielaj, / raduj się chwilą najmniejszą, co właśnie minęła, / jej cień nadchodzi świetlisty, pamięć przywraca, / gdy lampę nadziei zapalasz w sobie – / i drzwi na oścież otwierasz”.
Teresa Tomsia, Raduj się chwilą najmniejszą

(...to takie przykre...) - Katarzyna Kuroczka
***
to takie przykre nie być nigdy u siebie
wciąż wystawiać własne myśli w oknach
kto nie spojrzy już wie co doskwiera w głębi
już wystawia cenzurę diagnozuje uczucia
jakie to nieludzkie nigdy nie móc być sobą
wciąż zakładać dawno zużyte maski
bo na nowe nie stać po latach reperacji
retuszowania dziur i zwisających powiek
jakie to smutne urodzić się i umrzeć od razu
a pomiędzy wcisnąć tylko kilka kropli szczęścia
to takie ludzkie być i nie być zarazem
Mysłowice, 07.07.2026
Pamięć i wyobraźnia – kultura świętowania
Deszcz nas otuli, obmyje oczy, / będziemy jaśni po górach kroczyć.
Teresa Tomsia, Niepoznani

T. Tomsia składa życzenia jubileuszowe J. Grupińskiemu, BR, 2013. Arch. TT
W kulturze „idzie o myśl oryginalną i wypowiedzianą bez ograniczeń, bez czego usycha życie duchowe i w miejsce przeżyć pojawiają się ich sobowtóry: neurozy i kompleksy”. Warto przypominać tę myśl poety i tłumacza Artura Międzyrzeckiego, który podkreślał, że kultura jest to „wielowątkowy ruch myśli”, że przyjmujemy obraz kultury „jako oryginalną konfigurację stu składników, jako całość powiązaną w sposób niepowtarzalny, z jej powagą i humorem, postawą społeczną, sprzecznością tworzących ją sił, witalnym spięciem, które wynika z ich starcia; kulturę jako świadomość, która się wypowiada; kulturę jako gest, temperament, model zachowania się, sposób życia” (Z dzienników i wspomnień, 1999). Pamięć i wyobraźnia splatają się, tworząc metaforyczne obrazy naszej współczesności, w kontekście historii, obyczajów życia codziennego i stylu świętowania. Poezja jest nieustającym pytaniem o sens istnienia i wznoszeniem się ku niewiadomemu, wciąż szuka nowych form, by wyrazić niepokoje trwania tu i teraz w poematach, balladach, pieśniach, aforyzmach... Z towarzyszeniem muzyki wszelkie refleksje o świecie i pojedynczym w nim bytowaniu wpisują się w rytmy wspólnej rzeczywistości. Źródłem inspiracji poetyckiej bywa świadectwo losu drugiego człowieka, opowiadanie jego historii, postawa obywatelska, służebność, konsekwencja w trzymaniu się kodeksu wartości – z przesłaniem wybaczenia i miłosierdzia, z dostrzeganiem nie tylko cudzych, ale też własnych błędów.
Pamięć i prześwit wolności - Dwa wiersze Teresy Tomsi o Czerwcu ’56 i Józefie Czapskim
Redakcja „Kuźni Literackiej” prezentuje dwa wiersze poznańskiej poetki Teresy Tomsi – uhonorowanej Nagrodą Literacką Czterech Kolumn w 2026 roku przez Kapitułę z Wrocławia – z odniesieniem do historii i Czerwca”56. Obecnie jest to również Rok Józefa Czapskiego, którego obrazowi „Magie rouge” autorka poświęca swój poemat.
Teresa Tomsia
Prześwit
Ulice Poznania dziś biało-czerwone dla pamięci Czerwca'56 –
przed murami Cegielskiego słychać apel poległych, tablica
z brązu dla Romka Strzałkowskiego lśni w porannym słońcu.
Jedziemy na górczyński cmentarz, by pożegnać koleżankę
ze szkoły muzycznej – to już ten przedział: zaczynają się
marsze żałobne, podawanie czarno-białych fotografii z rąk
do rąk. – Tak, tak, na płuca, jak u romantycznych geniuszy –
oczywiście dotkliwość współczesna, traktowana chemią
zamiast upuszczania krwi na batystową chustkę.
Próbujemy naprędce przypomnieć, jaki repertuar
wybrała na ostatni koncert, których nut nie udało się
odczytać do końca i kogo zabrakło w drzwiach,
gdy wreszcie rozległy się brawa. A przecież wkrótce
nadeszła, bo każdy z nas staje się kiedyś jej rówieśnikiem
i gra, jak mu zagra, nie bacząc na wskazówki Mistrza.
Każdy z nas w końcu dorasta do mistrzostwa
w pytaniach o sens odchodzenia, gdy usłyszy pierwsze
takty sonaty Chopina w kondukcie pogrzebowym
z głośnika niesionego przez ministranta, który człapie
w za dużych butach tuż za księdzem, a jego pochylone
plecy przesłaniają niebieski prześwit.
Poznań, 28 czerwca 2016 roku
Wiersz pochodzi z tomiku Kobieta w kaplicy (Biblioteka „Toposu”, 2016)
Strona 1 z 19

